chłopaka z tramwaju. Na kacu, z poczochranymi włosami, zarostem, w wygniecionej koszulce, lużnych jeansach. Ręką trzymał się za poręcz i opierał na ręku głowę. Wysiadaliśmy oboje na Lubelskiej, ja miałam walizkę. Złapał za nią, wystawił ją na chodnik, uśmiechnął się i poszedł. Pamiętam go.
skomentuj (0)
Dziś w poradniku informacje o tym, co zrobić, gdy czujesz się jak kupa po tym, że zostałaś zdradzona ( z beznadzieją laską, która od 1 do 10 nie łapie się nawet w 5)
Otóż:
1. Znajdź ją na Facebooku i wyśmiej jej zdjęcia ze wszystkimi swoimi kolegami. Niech słowa " co za paszczur" leją się jak miód wprost do twojego poturbowanego serca.
2. Zrób cos dla siebie - zakupy na długo nie pomogą ale nam zależy nawet na 5 minutowej przerwie w analizowaniu.
3. Umów się na spotkanie z facetem ,który zawsze na Ciebie leciał. Jesli chcesz sie przespać - śmiało. Tylko nie miej później wyrzutów sumienia. Jemu na pewno było dobrze. Tobie, hm. Podbudowujemy tu swoje ego, nie szukamy błogiej przyjemności.
4. Najlepiej by było się zakochać ale jak na złość nie ma nikogo sensownego pod ręką, a szukanie na siłę odradzam. To, co możesz bezkarnie zrobić to zalogować się na portal typu sympatia.pl. Jesli nie jesteś bardzo brzydka i stworzysz sensowny profil masz szansę na 3000 wejść w ciagu pierwszego dnia i przynajmniej 300 różnych wiadomości od przeróżnych facetów. 30 z nich trafi się całkiem całkiem. A 30 wiadomości od całkiem całkiem facetów całkiem całkiem poprawiają humor. Przy okazji dostaniesz 270 różnych komplementów, zaproszeń na seks, propozycji kręcenia filmu porno. JESTEŚ POŻĄDANA. Czy nie o takie uczucie nam chodziło?
5. Na symatii mozesz też należć bazę do ewentualnego zapełniania czasu na wolny piątkowy wieczór. O środkach ostrożności w nastepnym odcinku poradnika.
6. Zawsze może się zdarzyć, że dołączysz do grona szczęśliwców, którzy w internecie odnaleźli miłość. No cóż, takie zdigitalizowane czasy. Gdzie ich szukać jesli nie tam?
7. Lepiej jest pisać na sympatii niż siedzieć i czekać na wiadomość od byłego, ktory na bank bzyka wtedy kogoś innego.
Niestety. Nie oszukuj się że jest inaczej.
8. Jesli sympatia nie pomaga zaplanuj weekend z przyjaciółmi. Idz z kolegą do kina, na urodziny innego. To pomoga.
W zwiazku z tym, że pierwszy raz jestem sama i pierwszy raz w życiu mam naprawdę dużo czasu, zacznę znowu pisać bloga. Na razie będzie to poradnik "jak sobie z tym poradzić".
1. Dobrze jest usunąć wszystkie zdjęcia z komórki - nie kusi cię, żeby je ciągle przeglądać.
2. Dobrze jest zmienić opis iksa w telefonie na dupek lub inne choć trochę obraźliwe słowo - po prostu jak dupek się czasem odezwie ma się maluteńką satysfakcję i delikatnie ironiczny uśmieszek na twarzy wyskakuje sam! :)
3. Dobrze jest usunąć dupka ze wszystkich czatów, komunikatorów itp. Po co ciągle sprawdzać czy jest dostęny w nocy (aha, dostepny to z nikim nie śpi teraz, ale, aha, dostępny,z kimś pisze w nocy!) także usuwamy go. po prostu. i tak do nas nie pisze..
4. Dobrze jest znaleźć ze 2 obiekty na tych czatach, komunikatorach, żeby powoli odzwyzajać się od ich używania, a jednak czasem wiadomości dostawać. Nic nie boli tak, jak milczący całą dobę telefon, kiedy czekamy na to, aż dupek jednak się odezwie, chcąc nas przepraszać i błagać i zapewniać jak nadal nas bardzo kocha ( mamy go w dupie ale byloby miło jednak gdyby tak popisał, poprawiloby nam to choć odrobinę humor. ALE TAK SIĘ NIE DZIEJE. "oni tak nie postepują nigdy jak byśmy chciały" poinformowała mnie przyjaciółka.
więc niech się wali, niech pisze do nas kto inny.
5. Dobrze jest wyrzucić wszystkie rzeczy, które dupka przypominają, aby się do nich nie kleić w chwilach słabości, ani nimi nie rzucać w chwili wściekłości. Najlepiej zebrać wszystko i wyrzucić/oddać mu/ oddać biednym, ale nie mieć ich w domu.
Wersja dla bardziej wyracowanych - oddać je jakiemuś chłopakowi żeby sobie poużywał, a np. maszynki jednorazówki zostawić dla nowego, który będzie nas pocieszał. Dzika atysfakcja z tego ,że nowy goli się maszynką starego. Jeśli ma to wywyłać choć cień uśmiechu na twojej twarzy- zrób tak, a co :)
6. Najgorzej jest nie sprawdzać ciągle telefonu, czy jednak się odezwał. Tu niestety nie wmysliłam jeszcze żadnego sprytnego sposobu, ale dobrze jest ściągnąć nowe gry na komórkę i po prostu biorąc telefon do ręki zaczynać grać w nową grę. Na chwilę odwraca uwagę.
W kolejnym odcinku poradnika dowiemy się co zrobic z wolnym czasie, którego nagle mamy dużo i jak go wykorzystać tak, żeby sie na dupku jeszcze bardziej odegrać, robiąc sobie jedynie przyjemmnośc.
Tagi: poradnik
skomentuj (0)
smutne ale prawdziwe. Coś, co trwało połtora roku skończyło się tak naprawdę w ciągu 2 tygodni. A może umierało dłużej?
We mnie pewnie od czerwca, powoli, długo. W nim nie wiem kiedy się zaczęło, ale postanowił przekreślić wszystko, tak, żeby już na pewno nie było do czego wracać. Historia tak banalna i tak zwykła jak wiele innych. Impreza, zdrada, impreza, zdrada, w końcu byla dziewczyna szukająca możliwości powrotu.
Wnioski?
1. Więcej rozsądku, mniej uczuć na przyszłość.
2. Zaufanie - czy jest czy go nie ma, nie ma większego znaczenia. Najgorsze i tak wydarzy się, nawet jak będziesz stuprocentowo czujna na wszystko. I to dokladnie wtedy, kiedy nie będziesz się tego spodziewać.
3. Wierność - dyskusyjna kwestia. Czy warto omijać fajne okazje, jeśli ludzie i tak nie są fair..? do zastanowienia.
4. Miłość? nie wierzę że jest. Przywiązanie, fajne spędzanie czasu, seks. Ale miłość? Strasznie głupia sprawa.
5. Samotność - można oswoić. na pewno potrzebuje się czasu żeby przywyknąć, ale po około2 tygodniach zaczyna być wygodnie spać samemu.
Także z tą miłością bylo jak z tym blogiem. Na początku 3 miesiące ogromny zapał, a potem wielki niewypał.
Minęło dokladnie 569 dni razem z czego bez kontaktu ze sobą przez cały dzień pewnie nie więcej niż 7.. i to nie na raz, tylko max. rekord to 3 :) ciężko mi. śnil mi się, nie mogłam spać. Ciągle o nim myślę i jak zaykam oczy widzę go. Czekam aż przyjdzie, chociażsama kazalam mu się wyprowadzić. Dlaczego? Bo wiem że już nie będzie walczył, ani prosił, żebym pozwoliła mu wrócić. W ostatnim czasie był już nieobecny, zajęty wszystkim innym, tylko nie związkiem. Nie umiem na to patrzeć bez żalu, zjada mnie od środka świadomość, że jego zaangażowanie znika. Moje nie znikło, ciągle chciałam coś zmienić, porozmawiać z nim, dotrzeć do niego, coś wytłumaczyć. Wiem że razem z koncem tego związku odebrałam sobie szansę na normalne życie. Na ślub, dzieci, wspólne budowanie czegoś. Tylko czy kiedykolwiek w takim kształcie, jak to wyglądało, moglibyśmy cokolwiek zbudować?
Czytałam naszego bloga w nocy, płakałam. JAk dawno to było i jak byłam przeszczęśliwa. W którym momencie zaczęło się psuć?
Dlaczego? nie umiem odpowiedzieć.
Boję się, że on zacząłby żyć coraz bardziej obok mnie, nie ze mną. Zacząłby wychodzić więcej beze mnie, poznawać nowych ludzi, nowe dziewczyny, boję się, że w końcu by mnie zdradził. Strach przed tym jak bym się wtedy czuła i jak bardzo nie mogłabym tego przeżyć zmusił mnie do zakończenia tego już teraz. Wiem że tak będę mniej cierpieć, wytłumaczę sobie, że teraz chociaż sama wybrałam. Nie zniosłabym, gdyby on wybrał kogoś innego. Nie wyobrażam sobie jak mogłabym to przeżyć. Nie mogę do tego dopuścić.
Kiedyś w takiej sytuacji on by walczył, pisał, dzwonił. Teraz jestem przekonana, że się bawił tej nocy. Że spotkał się z kimś znajomym, pił, moze imprezował, moze imprezował juz z jakąś dziewczyną. Całą noc nie dawało mi to spać. Aleto nic, to i tak lepsze niż gdyby to samo robił będąc ze mną, za moimi plecami.
najgorsze w tym wszystkim jest to, że ja go ciągle kocham i nie wiem jak przestać. Jak się odzwyczaić odtego że go miałam, przez tyle dni przy sobie. Nawet jak się wściekał i obrażał, to jednak był. Dlaczego tak trudno było to pokazać że mi na nim zależy.
Nie wiem. Brakowało zachwytu w jego oczach, milego słowa, dotyku. Na koniec brakowało mi pocałunków, przytulania. Kiedyś tak lątwo ciągle mnie tulił i całowal, a potem już nie. Nie pamiętam kiedy to było w ciągu dnia. Ostatnio ja musiałam przychodzić, żeby mnie przytulił. A ja tak tęsknię. Strasznie jest mi smutno że nie daliśmy rady. Ze myśleliśmy, że razem spędzimy cale życie, a nicz tego nie wyszlo. muszę pisać, żeby nie zwariować. ciągle patrze na telefon, czekam...
zbieram jego włosy z poduszki, ktora pachnie nim. Pościel cala przesiaknieta jest zapachem naszej milosci. Lzy same mi ciekna. tak tęsknię za chwilami kiedy moglam wtulic glowę w jego ramiona, poczuc wlosy z jego torsu na mojej twarzy, czuc jego zapach, delikatnie muskac wargami jego skorę i nic wokól moglo nie istniec. bylo tak dobrze, bezpiecznie.
a teraz nie ma nic.
cudownie, nawet w głupisch faktach akurat dzisiaj musieli zrobić materiał o chrisie, chorym na raka, który wyznal milość swojej żonie w taki sposób, że cały świat się wzruszył...
zwariuję
minęło 9 godzin. chciałabym umieć nie mysleć. wszystkie myśli wrzucić do pudełka nic.nie mogę czytać, nie mogę oglądać filmu, nie mogę się bawić z Alą. Moje serce jest przepełnione goryczą. W gardle ciągle stoi goryycz, której nie mogę przełknąć. już wiem że zadręczą mnie wspomnienia, przytłoczą dawne marzenia. nie wiedziałam że umiem tak kochać. całą siebie maksymalnie oddałam, tak polubiłam życie we dwoję. Myślałam że nigdy nie będę mogła się tak otworzyć na drugą osobę. jestem teraz zawiedziona, rozczarowana, opuszczona. miał być moją drugą połowką, moim przyjacielem, kochankiem. a jestem sama, samotna.wszystko we mnie wyje z bólu.
Nic niby nie zaszło, do niczego niby nie doszło, a czuję sie jakby ktoś walnął mnie obuchem w głowę. Pół nieprzytomna, pół zamroczona ze zmęczenia i niewspania, nie mogę skupić myśli. Jak schowany do skorupki ślimak obserwuję wszystko skulona wewnątrz siebie.
Takie oczywiste było dla mnie że ja i on to jedno. Takie oczywiste było to że nasz seks to swiętość. Tak mnie przekonywał że tlko ja, nikt inny.
A zwykła ciekawość cycek, dupy, cipki zaprowadziła go najpierw na striptiz. Jak się rozochocił namawiał kolegów żeby poszli do burdelu.
A gdzie wierność, oddanie, szacunek, miłość, bliskość, czułość? Nienawidzę tego swiata z przedmiotowym traktowaniem wszystkiego co mogłoby być dobre i piękne. Nienawidzę facetów za ich zwierzęcą chęć oglądania ciągle nowych kobiet, za ich pociąg do zdrady, za ich głupotę, za którą muszą płacić kobiety.
Straciłam chęć nawet na dotyk przez jakiegokolwiek faceta, nie mówiąc już o seksie. Tak naprawdę z żadnym z nich nie jest dobrze na początku, przyjemność jest minimalna. Dopierojak się pokocha, uwierzy, zaufa, seks z nimi jest przyjemny. ale pokochać, zaufac się nie opłaca, bo zwykły pociąg do oglądania, zdobywania ciał innych kobiet jest nie do przezwyciężenia.
Chcę być sama. Chcę mieć spokój. nie chcę się martwić że on ciągle ogląda się za innymi, że mnie zdradzi,że wróci do byłej dziewczyny, że pojdzie na dziwki. nie chcę w ogólę o tym mysleć.
żal mi facetów. Nawet jesli są wewnątrz dobrzy, mają ileś pozytywnych cech, przekazują sobie z pokolenia na pokolenie prostackie przekonania. Nie wolno im płakać, w męskim towarzystwie muszą sie przechwalać i jeden drugiego przebijać jaki to z niego ogier. Ci przechwalający się erotomani, o tym ile panienek przelecieli, ci mówiący o kobietach z pogardą "fajna dupa, ci chwalący się wizytami w burdelach, lisytujący się na to kto obejrzał bardziej perwersyjny film porno, w ramionach swoich kobiet są małymi, bezbronnymi chłopcami.
Pragną ciepła, czułości i bliskości. Zeby ktoś ich kochał. Ale jak ich kochać kiedy na zewnątrz pokazują się jako wyzuci z uczuć neandertalczycy?
Mam wstręt do facetów. Do tego jak są schematyczni, podobni do siebie, głupi. Jak nie potrafią docenić i uszanować niczego Nie mają żadnych wzorców, zasad. Nienawidze ich za to co zrobili ze światem. Nienawidzę za pornografię, pedofilię, gwałty, zmuszanie do nierządu, wykorzystywanie seksualne, molestowanie. Nienawidzę za podszyte seksem teksty w szkol i w pracy. Nienawidzę za ocenianie kobiet po wielkości cycek i tyłka.
Nienawidzę za utrzymywanie ciagle w obiegu stereotypów. Nienawidzę za durną rywalizację między sobą. Nienawidzę za przekonanie, że im więcej jakiś poderwie kobiet tym jest większy macho, a za traktowanie kobiet postepujących tak samo jak dziwki. Nienawidzę facetów ktorzy korzystają z seksu z dziwkami. Nienawidzę wszystkich pozostałych za przyzwalanie na to. Nienawidzę facetów za to, że nie umieją powiedzieć innym, że seks za pieniądze jest słaby. Ze kluby ze striptizem to wynaturzona rozrywka bezdusznych mężczyzn, szukający okazji do pogapienia się na rozebrane kobiety, że spanie z byle jaką dziewczyną tylko po to żeby ją "zaliczyć" jest zwykłym nieszanowaniem swojej osoby i swojego kutasa.
nienawidzę ich wszystkich za myslenie kutasem, które zagłusza i glos rozumu, i serca.
Po prawie pół roku nie jest już tak samo. Coraz częściej są problemy, coraz częściej się nie rozumiemy, coraz częściej czuję się samotna w tym związku. Dziś kolejny wieczór który spędzam sama - nie z własnej woli. Moje potrzeby są odsunięte na drugi plan. Dziś Damian bawi się na wieczorze kawalerskim. Pije wódę, ogląda gołe dupy i pewnie ma przy tym super zabawę. A ja siedzę przed kompem i myslę o tym, dlaczego tak się dzieje. Dlaczego ludzie w ogóle nie doceniają drugiej osoby. Dlaczego mimo tego że dbam, jestem uczciwa, wierna, kochająca nie dostaję wzamian odpowiedniego szacunku, traktowania fair. jest niedojrzały. Równie dobrze mógłby mieć 14 co 24 lata. nie widać dużej różnicy. nie rozumie że dwoje ludzi to para, zobowiazania. jest mi przykro z jednej strony, z drugiej coraz mniej mam ciepla w sobie. coraz mniej cierpliwości, coraz mniej uczuć. nie umiem mu wytłumaczyć żeby o mnie dbał, bo mnie traci. mam tak że zbieram w sobie wszystkie takie zdarzenia, układam w głowie, a potem jedno zdarzenie przeważy, czara się przeleje. Bardzo się teraz męczę. Tak tęsknię za tym czasem, kiedy nasz związek był najważniejszy. Chyba nie mam wyjścia, bo jedyną drogą żeby mu o tym przypomnieć jest skończyć ten związek.
Serce mi się łamie kiedy pomyślę że znowu zrobiłam Ali świństwo. Ze pozwoliłam jej zbliżyć się z czlowiekiem, którego sama nie znałam. Tak w to wierzyłam a teraz czuję, że się myliłam. I najgorsze jest to, co znowu zrobiłam tej dziewczynce. Jestem kretynką!!!
Zadne rozmowy nie pomagają, żadne prośby, grośby, nic.
Dla niego ważni są znajomi, wolność, zabawa, picie, koledzy, kosz.
a ja głupia dałam się nabrać że najważniejsza jestem i będę ja..
żal mi samej siebie jak łatwo mnie nabrać, zdobyć moje zaufanie, oszukać.
Ciągle tak samo idiotycznie naiwna. to znowu boli, a myślałam że już nic mnie nie zaboli, że już nie będę płakała.
Wiedzialam że nie może być tak długo wszystko zajebiście. Okazuje się, że z pracy w zakupach jednak pewnie nic nie wyjdzie. Jak zawsze robi się z ludzi idiotów.. przeprowadza się wieloetapową ,trudną rekrutację, żeby potem odwołać wszystko i nie stworzyć działu, o stworzeniu którego napisało sie maila do całej firmy. To takie wkurwiające.
Az się prosi żeby prezesowi, który tego maila napisał, odpisać także na forum całej firmy.
Jednak znowu trzeba zmieniać firmę, ludzi, otoczenie, znowu nawiązywać kontakty, przyzwyczajać się, wdrażać. Nie wiem kiedy wreszcie będę mogła urządzić się na swoim biurku tak jak chcę, zawsze wszystko jest tymczasowe...
Generalnie czas na podsumowanie, wnioski i szukanie pracy. No i włączenie trybu oszczędnościowego. Kurwa..
Tagi: praca
skomentuj (0)
Damian już się zdenerwował, bo powiedziałam że olewam jego gust co do kobiet...
Takze te notki pod spodem są już lekko nieaktualne, bo już humor mu się zmienił.
I tak to mniej więcej wygląda...
A ja mam taki humor dziś że mam ochotę się upić już od rana, w zasadzie to odliczam już minuty do konca dnia :)
wino, film, kołderka, wino wino, książka, spać.
taki jest mój plan na dziś.
aaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
nie chcę już siedzieć w pracy, nie chce mi się do nikogo otwierać ust.
nie chce mi się...
Mimo tylu z dupy sytuacji w życiu, mimo tylu zawodów, niczego się nie uczę, to mnie przygnębia. A w zasadzie to mnie wkurwia mnie ta naiwność. Ciągle wierzę, że jak ktoś powie że będzie, to będzie, że jak ktoś mówi że mu zależy, to mu faktycznie zależy, że jak kocha, to kocha naprawdę..
Zaufanie można łatwo pozyskać, z błahego powodu można je stracić, a zyskać je ponownie to chyba najtrudniejsze.
strasznie jest mi dzisiaj przykro. Poczułam się zlekceważona, oszukana, naprawdę zabolało. niby błahy powód, a mi jest cholernie źle. Jak się kogoś kocha to nie ma większego znaczenia jakiego rodzaju przykrości się doznaje, czuje się to w podobny sposób.
Chcę być sama, chcę odpocząć, chcę mieć znowu swoje życie. Zatraciłam się, zaufałam, i kompletnie przestalam myśleć co jeśli się pomyliłam, jesli to błąd.
Znowu mogę mieć pretensje tylko do siebie. Wkurwia mnie to..
Wszystko co fajne kiedyś pryska a nawet euforyczny nastrój może przejść w kilka godzin z byle powodu.
Dziś rozważam czy istnieje coś takiego jak prywatność w związku, czy jak się kogoś kocha można się powstrzymać, żeby nie zajrzeć mu do telefonu, żeby nie przeczytać bloga, ktory wiemy, że gdzieś istnieje, żeby nie przejrzeć historii odwiedzanych stron? Czy gdy wiemy że partner kontaktuje się z osoba kiedyś kochaną lub czujemy się niepewnie, jesteśmy w stanie powstrzymać się od ingerowania w prywatność korespondencji?
To moim zdaniem najtrudniejszy test i duża próba. Nie zawsze się udaje..
Kiedy tak mocno chce się znać każdą myśl bliskiej osoby, trudno jest uszanować jej prywatność. Z drugiej strony czy nie tym objawia się zaufanie, swobodą i szanowaniem prywatności?
Myślałam że bycie w związku z silnym uczuciem to najpiękniejsze co się może zdarzyć. Tak, to prawda.
Jest to jednak także najgorszy test zasad, które się wyznaje, szacunku do drugiej osoby i pozbycia się przemożnej chęci posiadania kogoś na własność.
Z takimi myślami dzisiaj kładę się spać, modląc się w myślach, żeby przestać wszystko tak dokładnie analizować.
Tagi: prywatność, zaufanie, związek
skomentuj (0)
Znowu to ja muszę spisać co się dzieje, więc na bieżąco. Jestem po weekendzie spędzonym w domu Damiana, z imieninami jego taty i przyjęciem dla rodziny. Damian przedstawił mnie swoim bliskim. Przed imprezą razem z jego mamą przygotowywalimy jedzenie na imprezę i było bardzo fajnie. Ogólnie wszyscy przywitali mnie bardzo ciepło, oprócz jednej babci Damiana, która nie mogła uwierzyć, że Dami rozstał się ze swoją poprzednią dziewczyną. Babcia przywitała mnie pytaniem;- to siostra, a potem powtorzonym kilka razy - to niemożliwe..
Ale cóż, było minęło. W sumie to lepiej że nie lubi mnie babcia niż mama, do tej pory zawsze z mamami miałam problem ;)
Było nam obojgu trochę cięzko bo nie mówiliśmy że mam Alę, temat wisiał zamknięty i ciążyło mi bardzo, że nie mogę swobodnie mowić o swoim życiu, czułam się trochę sztucznie przez 2 dni, pilnując się żeby nic mi się o mojej Ali nie wymskneło..
Jak wróciliśmy to się poplakalam z emocji, trochę ze strachu co to będzie, trochę z obaw przed opinią Damiego rodziny.
To jest dla mnie trudne że ludzie nie postrzegają mnie taką jak jestem, z moimi dobrymi izłymi cechami, tylko patrzą na mnie przez pryzmat roli: mama, była żona, po przejściach, doświadczona. Czuję się trochę jak taki jeden wielki chodzący problem. Nie chcę być problemem dla Damiana..
Kochany uspokajał mnie dziś, zapewniał o miłości. I ja mu wierzę, bo czuję dokładnie to samo :) natomiast boję się, że obojgu nam nie będzie łatwo.
Później ja zadzwoniłam do mamy, powiedzieć jej o Damianie, że przyjade z nim i z Alą na majówkę. No i oczywiscie, jak zawsze, musiałam się nasluchać że nie będę miała czasu dla Ali, że robię jej mętlik w głowie, że jak to sobie wyobrażam że będę przy niej spała z Damianem, że przecież go jeszcze nie znam bo to miesiąc, że jak dowie się Piotrek to... itd...
W koncu ochłonęła i chyba się pogodziła z faktem ze musi zaakceptować sytuację taką jaka jest i że niewiele zmieni jej sprzeciw.. Ale to nie było miłe.
Na koniec tego dnia uznaję ten dzień za ciężki. Mam nadzieję, że takich będzie jednak mało. W ostateczności będziemy musieli gdzieś z Damim chyba faktycznie uciec, chociaż do konca nie wiemy przed czym :)
Wiem tylko jedno, że spotkałam wspaniałego człowieka i chcę z nim być, jeśli sie to komuś wydaje nierozsądne to trudno. Nierozsadne było małżeństwo z człowiekiem, którego nie kochałam, nierozsądne były związki zaczynane z róźnych powodów: żeby leczyć smutki, kompleksy, dla seksu, dla zabicia wolnego czasu. I nierozsądne byłoo faktycznie mieszanie w to Ali.
Teraz jestem pewna jak nigdy w życiu, jeśli okaże się, że się pomyliłam, to trudno, nie będę żałować że spróbowałam być szczęsliwa, kochaći być kochaną.
żałowałabym gdybym nie spróbowała i odwrociłabym się od tego uczucia
Czy to możliwe że ten rok będzie naprawdę tak dobry? (moja mama, znawczyni wszelkich horoskopów poinformowała mnie, że jest to chiński rok tygrysa, czyli znaku mojego i mojej mamy, zatem na pewno będziemy miały szczęście)
W każdym razie zdarzyła się rzecz zupełnie nieprawdopodobna. W zeszły poniedziałek odezwał się do mnie po 3 latach pewien chłopak. Zaprosił mnie do znajomych na facebooku i rozpromieniony oznajmił mi, że strasznie się cieszy, że mnie w końcu znalazł. Ok.. myślę, nauczona doświadczeniem węsząc podstęp, zobaczę o co mu chodzi.. I tak od słowa do słowa umówiliśmy się na piątek na piwo. Były to najcudowniejsze 3 godziny od bardzo, bardzo dawna :)
Ale po kolei.. poznałam go 3 lata temu na zajęciach z angielskiego (zapisałam się na angielski na wydział ekonomii, żeby podszkolić swój business english). On zapisał się tam, bo pasowały mu godziny lektoratów. Jako dwoje spóźnialskich wylądowaliśmy w jednej ławce. I przez cały semestr, 2 razy w tygodniu, przez 1.5 godziny nie mogliśmy od siebie oderwać oczu, z twarzy nie schodziły nam uśmiechy, a ja nigdy przedtem tak mocno nie myślałam że mogłabym patrzeć na ten uśmiech do końca świata...
Na koniec semestru mieliśmy dwóje ze wszystkich zaliczeń i całe wakacje poprawialiśmy sprawdziany na dyżurach.
Do tego stopnia zawrócił mi w głowie, że raz napisałam SMSa, czy miałby czas gdzieś się spotkać, pogadać. Dał mi kosza, okropnego, bolesnego! Napisał krótko "niestety nie mogę".
I tak nie odzywaliśmy się przez 3 lata. W tym czasie wyprowadziłam się od męża i rozwiodłam, ostatecznie utwierdzona w przekonaniu, że go nie kocham. Miałam kilka przelotnych związków, kilka przygód.
I kiedy 8 marca postanowiłam ostatecznie skończyć ze wszystkimi facetami, odezwał się on...
W piątek gadaliśmy, jakbyśmy się wczoraj rozstali. Z twarzy nie schodziły nam uśmiechy, a ja znowu myślałam, że mogłabym oglądać ten uśmiech do końca świata. Strasznie zatęskniłam za uczuciem zakochania, stracenia dla kogoś głowy, cieszenia się każdą chwilą razem. Z całą mocą odezwała się romantyczna, głodna uczuć część mnie.
Dziś znowu napisał. A tak się bałam że się już nie odezwie.. Właściwie to się nawet wprosił pod pretekstem, że jutro przywiezie mi lekarstwa i jedzenie (bo chora siedzę na zwolnieniu w domu). Nie zbiła go z tropu nawet informacja, że mam 4 letnią córkę... A tak się bałam mu o tym powiedzieć. Przyjął to dzielnie :)
Także jutro z 39 stopniową gorączką, grypą, czerwonym nosem, mam kolejną randkę. I skakałabym z radości gdyby nie to, że strasznie się boję zapeszać..
Bo nie wiem czy znasz takie uczucie, jak siedzisz obok kogoś zupełnie zwyczajnego, słuchasz go, patrzysz i nie zastanawiasz się czy jest ładny czy brzydki, czy ma duży nos, jaki ma kolor oczu, ile ma wzrostu, jak jest ubrany, po prostu go chcesz. A szczegóły obejrzysz dokładnie później, na razie szkoda na to czasu. Ja nie znałam tego uczucia, do piątku. Teraz już je znam i strasznie mi się spodobało :) :)
Tagi: zakochanie?
skomentuj (0)
1. Zacząć robić siku na zamkniętą deskę klozetową.
2. Zamiast proszku do prania nasypać do pralki żwirek dla kota.
Tagi: szczyt zmęczenia
skomentuj (1)
Przyszedł chłopczyk, wziął buraka i spojrzał na niego, powiedział: - buraku, jaki jesteś dziwny! Może ożyjesz? Burak ożył i powiedział do chlopca, że on zawsze żył. Chłopak odłożył buraka, który stał się znów nieżywy. Leżał na swoim lózku jak zwykle. Przyszła do niego torebka i powiedziała: - ożyj, i burak znów ożył. Wtedy powiedzial do torebki - torebko, czy mogę się w tobie schować? Torebka odrzekła: - o tak, możesz, ale postaraj się nie pobrudzić mi boków - dobrze- odpowiedział burak. Schował się w niej i niczego w ogóle nie pobrudził! Chłopiec zajrzał do torebki i zdziwił się, że burak nie pobrudził niczego w torebce jego mamy. Wyjął buraka i dał mamie torebkę. Mama podziękowała synkowi. Chłopiec powiedział do buraka - nie zjem cię.Mineła noc, chłopiec zasnął, kiedy się rano obudził, zapomniał o swojej obietnicy i zjadł buraka.
KONIEC
Tagi: bajka ali
skomentuj (0)
W Dniu Kobiet budzi się zawsze we mnie straszna feministka. Niech mają się na baczności wszyscy, ktorzy w tym dniu mają czelność powiedzieć, że właściwie to żadne święto!
Chociaż paradoksalnie, z okazji dnia Kobiet mam szpilki, komplet najnowszej bielizny, sukienkę, podkręcone włosy, kolczyki, świeżutki manicure i ciało nabalsamowane kilkoma różnymi smarowidłami. Dzisiaj chcę się czuć dobrze, elegancko, przyjemnie. Ale to wszystko jest dla mnie i moje, a nie dla jakiegośtam faceta, tak jak szykuję się przed randką, żeby to on miał przyjemność z tych wszystkich ozdób, zapachów.
I także ani jeden facet, ani drugi, z otatnio obecnych w moim życiu nie sprawdzili się w ten dzień. suche SMSowe życzenia od jednego, od drugiego jak dotąd żadnych życzeń. A gdzie kwiaty, perfumy, kolacja?
W Dniu Kobiet zdecydowanie kończę te dwie nieudane znajomości, bo żaden z nich nie spełnia moich wymagań. Postanowione!
I wszystkiego najlepszego dla wszystkich cudownych kobiet.
Tagi: dzień kobiet
skomentuj (0)
Wiem, muszę popracować nad samodyscypliną :) Wracam jednak do poprzedniego wpisu. Otóż wszystko wygląda na to, że po trwającej 2 lata sprawie rozwodowej, pełnej wstrętnych kłamstw, oszczerstw, walki zdecydowanie poniżej pasa, 15 kwietnia 2010 roku będę wolna! Mój drogi mąż, po tym jak złożył pozew rozwodowy z wnioskiem o orzekanie o mojej winie, jak chciał mi zabrać dziecko używając argumentów takich jak: odmienna orientacja seksualna matki, alkoholizm, narkomania, zaburzenia psychiczne, wreszcie odpuścił! Zakochał się na wiosnę! :)
Niech błogosławiona będzie ta biedna kobieta, dzięki której zatwardziały gnojek wreszcie dał mi spokój.
Wystąpił z propozycją ugody, oddał mi dziecko, które chyba zaczęło mu przeszkadzać w budowaniu nowego gniazdka.
W każdym razie w wieku 23 lat jestem rozwiedzioną, samotną mamą i nigdy w życiu nie byłam szczęśliwsza :)
Po wszystkim co przeszłam zdecydowanie uważam że jestem niezniszczalna.